Krypta kapucynów

Krypta kapucynów

لا توجد تقييمات بعد
2015 · البولندية · غلاف صلب · 112 editions
أضف إلى الرف

قيم هذا الكتاب


تصدير مجلة الكتاب

الوصف

W “Krypcie kapucynów”, kontynuacji wybitnego “Marsza Radetzky’ego”, Roth po raz ostatni roztacza przed czytelnikiem universum Austrii. Jej główny bohater Franciszek Ferdynand, ostatni z Trottów, słoweńskiego rodu obdarzonego szlachectwem pod Solferino, przygląda się końcowi republiki austriackiej.

Ktoś, kto lubi miejskie spacery i chętnie przechadza się po centrum Paryża – jeśli tylko nadarza się okazja – nie może nie zauważyć tablicy na domu znajdującym się na samym końcu szerokiej i nieco archaicznej, oszczędzonej przez nowoczesne przemiany rue de Tournon. Ulica ta, mimo że znajduje się w samym sercu miasta, wydaje się nieco rozmarzona; nie ma tu nadmiernego ruchu samochodowego, nie znajdziemy tu też ani domów towarowych, ani modnych kawiarni, co najwyżej parę staroświeckich sklepów. Tablica przypomina, że tu właśnie, w tym budynku, mieścił się hotel, w którym spędził ostatnie lata życia wybitny pisarz, Joseph Roth (dwa kroki dalej zaczyna się już piękny Ogród Luksemburski). Tablica – jak wszystkie tego rodzaju enuncjacje – jest oczywiście niezmiernie lakoniczna i nie wspomina o dramatach, jakie przeżywał w tym miejscu galicyjsko-austriacki pisarz, nie mówi nic o obłędzie jego żony, o alkoholizmie, z którym zmagał się Roth, o jego przyjaźni ze Stefanem Zweigiem (który często służył mu wsparciem, niekiedy także finansowym) ani też o jego głębokim, uzasadnionym niestety, pesymizmie politycznym.

Joseph Roth zakończył swe krótkie życie w Paryżu, czyli w ville lumière, ale rozpoczął je w miasteczku dużo mniej sławnym, znacznie ciemniejszym, mianowicie w galicyjskich Brodach, w rodzinie żydowskiej. W Brodach, które dawniej leżały tuż obok granicy między cesarstwem Habsburgów i Rosją.

Słyszałem kiedyś dość okrutną anegdotę o dzisiejszych Brodach, miasteczku oddalonym o niecałe sto kilometrów od otóż mówi się, że kiedy mieszkańcy tego grodu widzą z daleka obłok kurzu na gościńcu i domyślają się, iż zmierza w ich stronę autokar wiozący turystów, zakładają się między sobą, czy wycieczka będzie zainteresowana Josephem Rothem, czy też może dywizją SS Galizien (która została rozgromiona w tym miejscu przez Armię Czerwoną w lipcu 1944 roku).

Anegdota nie jest wcale śmieszna, zawiera w sobie jednak – niespodziewanie – ważny element biograficzny dotyczący Josepha Rotha. Największą, najbardziej przerażającą zmorą jego życia była bowiem ekspansja hitleryzmu, którą uważnie śledził. To, że urodzony w Brodach, wykształcony głównie w Wiedniu pisarz i dziennikarz – mówiący po polsku, ale ze świadomego wyboru piszący po niemiecku – stał się w latach trzydziestych XX wieku elegijnym piewcą tradycji katolickiego cesarstwa Habsburgów, że bohaterem i „podmiotem” jego najbardziej znanych powieści stała się szlachecka rodzina Trottów, że składał spóźniony hołd Franciszkowi Józefowi, nie było tylko rezultatem mistycznej konwersji, ewolucji czysto artystycznej czy psychologicznej, wynikało także z realistycznej konstatacji, z trzeźwego rachunku politycznego, podniesionego następnie do rangi literackiego wyznania wiary – wiary w lepszą, liberalną cywilizację (już nieistniejącą). My dzisiaj niekoniecznie widzimy w Habsburgach piewców demokracji (historycy przypominają nam też o ich wrogości wobec Polski w ostatniej fazie pierwszej wojny światowej), potrafimy znaleźć lepsze jej przykłady i wcielenia, ale dla Rotha stali się oni konkretną i zarazem symboliczną metaforą „społeczeństwa otwartego” – na tle radykalnego barbarzyństwa Trzeciej Rzeszy. Trzecia Rzesza w końcu dotarła też do Paryża, zajęła ville lumière, okupowała wszystkie paryskie ulice, łącznie z rue de Tournon; Roth jednak umarł w roku 1939, nie dożył już tej katastrofy.

Na czym polega urok późnych powieści Rotha, a w szczególności Krypty kapucynów (przypomnijmy, że to właśnie w „krypcie u kapucynów” w Wiedniu znajdują się groby Habsburgów, chowanych tam począwszy od roku 1633, więc krypta ta ma symboliczne znaczenie) i Marsza Radetzky’ego? Niełatwo to zdefiniować – ale spróbujmy. Wydaje mi się, że chodzi tu o splot dwu różnych modeli powieściowych, czy wręcz dwu estetyk. Z jednej strony będzie to model powieści poniekąd filozoficznej, ideowej, gdzie postaci zarówno głównego bohatera, jak i jego przyjaciół (kuzyna Józefa Branko i furmana Manesa Reisigera, a także hrabiego Chojnickiego) mają charakter mocno szablonowy, przykrojony do „tezy” książki. Ktoś, kto byłby nieżyczliwy autorowi, mógłby wręcz wyśmiać niesłychaną idealizację Austro-Węgier; obraz tego cesarstwa nie ma wiele wspólnego z rzeczywistością, dużo więcej z nostalgią.

Z drugiej jednak strony żywiołowy talent Josepha Rotha, który i jako dziennikarz, i jako powieściopisarz był znakomitym obserwatorem, sprawia, że co rusz zapominamy o owej „tezie”, o szlachetnej, legendotwórczej publicystyce historycznej, jaką podszyta jest książka. Dzieje się tak dlatego, że Roth jednocześnie daje swoim postaciom mnóstwo znakomicie podpatrzonych rysów, mnóstwo szczegółów psychologicznych; nieomal widzimy ic...

تفاصيل الكتاب

تنسيق غلاف صلب
صفحات 145 صفحات
لغة البولندية
منشور Jan 1, 2015
الناشر Austeria
الطبعات 112 editions
أضف إلى الرف

قيم هذا الكتاب


تصدير مجلة الكتاب